Polska będzie największym beneficjentem środków z UE
19.12.2005
Od 2007 roku Polska będzie największym beneficjentem unijnych środków. Przejmiemy tym samym pałeczkę po Hiszpanach. W nocy z piątku na sobotę rząd wynegocjował w Brukseli blisko 60 miliardów euro. Jeśli podliczymy unijne fundusze strukturalne i spójnosciowe, dotacje dla rolników, pieniądze na naukę to otrzymamy w ciągu siedmu lat łącznie 91 miliardów euro.
Były minister spraw zagranicznych Adam Rotfeld powiedział, że więcej w Brukseli wynegocjować już nie mogliśmy. Jak dodał, takich pieniędzy nie otrzymaliśmy nigdy w przeszłości, a i w przyszłości już też nie dostaniemy. Po 2013 roku, gdy Unia Europejska rozszerzy sie o nowe kraje, Polska nie będzie już należała do grupy najbiedniejszych.
Szef Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej Jarosław Pietras wyliczył, w co można zainwestować wynegocjowane w Brukseli pieniądze. Wybudowanie jednego kilometra autostrady kosztuje 5 milionów euro. Czyli dodatkowe 2 milardy, które w nocy z piątku na sobotę uzyskaliśmy, to 400 kilometrów autostrad.
Były nasz główny negocjator z Unią Jan Truszczyński zwrócił uwagę, że nikomu nie udało się jeszcze wykorzystać wszystkich pieniędzy z funduszy strukturalnych. Dobrze będzie, zdaniem ministra, jeśli uda nam się zainwestować przynajmniej większość tych środków. Jak podkreślił, 70 - 80 procent to wynik bardzo dobry, porównywalny z najlepszymi graczami w Unii Europejskiej.
Jan Truszczyński zaznaczył jednak, że unijne pieniądze powinniśmy wydawać z głową, czyli w naukę i w miejsca pracy, a nie tylko w drogi.
Korespondent Financial Times w Polsce Jan Cieński podkreślił, że w Brukseli delegacja polska dała się poznać jako zawodowy negocjator. Były obawy, że będziemy krzyczeć "Budżet albo śmierć", a tymczasem obyło się bez krzyków, tłumaczył dziennikarz.
Na rolnictwo w ciągu siedmu lat Polska otrzyma 27 milardów euro. Pieniądze zostaną przeznaczone na dotacje bezpośrednie, renty rolnicze, specjalne fundusze na rozwój wsi. Profesor Jerzy Wilkin z Polskiej Akademii Nauk zwrócił uwagę, że rolnicy już częściowo się nauczyli wykorzystywać unijne pieniądze. Z nieoficjalnych jeszcze badań wynika, że na inwestycje rolnicy przeznaczają 50 procent przyznanych środków.
Zdaniem profesora Andrzeja Bobuchowskiego z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, nie musimy się obawiać planowanej reformy polityki rolnej w Unii. Nawet w przypadku zniesienia dopłat bezpośrednich, rolnicy i tak pieniądze z Unii dostaną. Będą bowiem pieniądze na działania okołorolnicze, na przykład na ochronę środowiska.
W Brukseli, opórcz dużych pieniedzy, wynegocjowaliśmy korzystne warunki ich wykorzystywania. Wkład własny został ograniczony do 15 procent, co oznaza, że określone inwestycje Unia będzie mogła finansować aż w 85 procentach.(IAR)
|