Historia emerytur
Do XIX wieku emerytury otrzymywali głównie żołnierze po
odejściu od służby czynnej. Wypłaty dla weteranów wprowadzili już
starożytni Rzymianie. Po upadku Imperium Romanum emerytury dla wojska
wprowadzono powtórnie dopiero w czasach nowożytnych, kiedy feudalne
armie zostały zastąpione przez żołnierzy najemnych i poborowych.
Emerytury niemilitarne powstały dopiero w XIX stuleciu. Wcześniej
pracownicy musieli albo sami oszczędzać na starość albo liczyć na to,
że ich dzieci zapewnią im utrzymanie. Ci, którym się to nie udało,
musieli liczyć na zapomogi i opiekę organizacji charytatywnych. W XIX
wieku zaczęły powstawać robotnicze kasy zapomogowe, gwarantujące swoim
członkom niewielkie wypłaty na wypadek choroby, kalectwa lub starości.
Rewolucyjny system wprowadził niemiecki kanclerz Otto von Bismarck w
1880 roku. Bismarck
wprowadził gwarantowaną przez państwo emeryturę dla wszystkich ubezpieczonych
pracowników, którzy ukończyli 70 lat.Do sfinansowania tego
systemu służyły składki potrącane z pensji. Trzeba dodać, że średnia
długość życia wynosiła wtedy 45 lat, jednocześnie robotnicy rozpoczynali
pracę i opłacanie składek już wieku kilkunastu lat. Wprowadzona reforma
spowodowała napływ do gospodarki robotników ze wsi, którzy porzucali
gospodarstwa będące ich zabezpieczeniem na starość.
Przed II wojną światową państwowy system emerytalny wprowadzono w
większości krajów europejskich. Najczęściej naśladowano niemieckie
rozwiązanie. Konkurencyjny system wprowadzono w Wielkiej Brytanii. Rozwinął
się tam system zapewniający niewielką emeryturę ludziom, którzy ukończyli
70 lat i osiągali dochody poniżej pewnego, ustalonego poziomu.
System ten był finansowany z budżetu,
czyli z podatków. Dodatkowo, pracownicy, którzy chcieli utrzymać swój poziom
życia po zakończeniu kariery zawodowej, mogli oszczędzać w prywatnych
funduszach emerytalnych.
Na przeciw istniejącym systemom przyszła demografia. Już w latach
siedemdziesiątych okazało się, że w krajach rozwiniętych
rodzi się coraz mniej dzieci, jednocześnie ludzie żyją coraz dłużej.
Wieku emerytalnego natomiast nie podniesiono, a w niektórych krajach
nawet obniżono. Ludzie żyli więc coraz dłużej jako emeryci, jednocześnie,
z powodu spadku przyrostu naturalnego, coraz wolniej przybywało pracowników
opłacających składki. Początkowo ratunkiem wydawało się podnoszenie
składek. Do roku 1982 podatek socjalny, czyli składka finansująca
wszystkie ubezpieczenia społeczne wynosił w naszym kraju 15,5 proc.
W 1998 roku było to już 45 proc. I nadal nie wystarczało. W innych
krajach było podobnie.
Składki emerytalne osiągnęły taki poziom, że nie można już ich
zwiększać - przecież odlicza się je z naszych płac. Problemy dotkknęły
też systemów emerytalnych wzorowanych na tym stworzonym przez Beveridge'a -
tak naprawdę różni się od bismarckowskiego głównie tym, że zamiast
składek emerytury finansują podatki. Te ostatnie zaś płacą przede
wszystkim pracujący - tak więc i brytyjski system dotknęły skutki
wydłużonej długości życia i małej liczby rodzących się dzieci.
Okazało się jednak, że system brytyjski był bardziej elastyczny
i reformowalny. Każdy pracownik w Wielkiej Brytanii miał
zagwarantowaną niewielką emeryturę od państwa. Ponadto miał jednak
obowiązek sam oszczędzać na starość. Prawo dawało mu wybór - zakładowe
programy emerytalne prowadzone przez pracodawców, indywidualne
oszczędzanie na indywidualnym koncie w wybranym funduszu emerytalnym
lub wpłacanie składek do SERPS, czyli instytucji w rodzaju naszego ZUSu.
Reformy przeprowadzone przez rząd Margaret Thatcher w latach '80 polegały
głównie na zmniejszeniu roli gwarantowanej, jednakowej emerytury i rozwój
prywatnych instytucji emerytalnych. W efekcie, Wielka Brytania ma
najmniejszy dług emerytalny
w Europie.
System emerytalny stworzony przez Bismarcka musi prędzej czy później
upaść. Trzeba było szybko znaleźć rozwiązanie. Na radykalne kroki
zdecydowali się w 1980 roku Chilijczycy. Kiedyś, jako pierwsi w
Ameryce Płd. zorganizowali wzorowane na niemieckich emerytury. Pierwsi
też je zreformowali. Wprowadzony w Chile system emerytalny przypomina
trochę brytyjski. Tworząc go, zerwano z zasadą finansowania dochodów
emerytów przez pracujących. Zamiast tego każdy miał sam oszczędzać na
własną emeryturę na indywidualnym koncie w wybranym przez siebie jednym z
"Administradoras de Fondos de Pensiones" (AFP), czyli Firmie Zarządzającej
Funduszami Emerytalnymi. Przyszła emerytura miała zależeć od tego,
ile ubezpieczony zgromadzi na koncie w AFP, czyli pośrednio od tego
jak długo pracował i ile zarabiał. AFP jako prywatne firmy dbają o
powiększenie zgromadzonych funduszy przez trafne inwestycje, pobierając
za to opłatę. Podlegają też ścisłemu nadzorowi państwa działającego w
interesie ubezpieczonych.
Chilijskie reformy naśladowano w wielu krajach, także w Polsce.
Zmiany w systemie emerytalnym wymuszają nieubłagane trendy demograficzne.
System stworzony przez Bismarcka mógł dobrze działać tylko wtedy,
gdy pracujących przybywało w odpowiednio wysokim tempie. Spadek
liczby urodzin grozi jego upadkiem, tym groźniejszym, im dłużej będzie
się odwlekać konieczne reformy.
| Komentarze do artykułu: |
| igor | 2010-06-20 11:36:44 |
| od którego roku są w polsce emertury |
| |
| System emerytalny stworzony przez Bismarcka musi prędzej czy później upaść. | 2010-06-25 07:19:13 |
| Bismarck był mądrzejszy jak obecni ekonomiści?
Każdy by na siebie zapracować musi swoje dzieciństwo zwrócić nowemu dziecku i dopiero myśleć o swojej emeryturze i to cała wasza ekonomia!
Może to być tak każdy pracujący płaci składki za swoje dzieciństwo i te składki trafiają do dzieci bo to ich pieniądze! Dodatkowo każdy płaci nas swoją emeryturę!
|
| |
|
Nowość: Blog |
 |
XML error: not well-formed (invalid token) at line 4
|